
Forum poświęcone wszystkiemu. Jeśli nudzi Ci się to konciecznie musisz tu częściej wpadać ^^
Tak to jest gdy dante zmusza do ogladania mody na sukces...
Przedmowę dostarczę później.
Początek rozdziału I !
Z dedykacją dla Satanistycznego Słoneczka
Rozdział I
Dzień moich narodzin był pierwszym dniem mojego nieszczęścia, które trwało wiele lat.
Przez czas od kąt zostałam poczęta nie zdawałam sobie sprawy z tego, co będzie mnie czekać, aż do chwili narodzin. Z porodu nie wiele pamiętam tak samo jak z pierwszych lat życia. Moje późniejsze badania w raz z innymi dociekliwych naukowców FL doprowadziły nas do odpowiedzi, dlaczego się tak dzieje. Jest to dla nas tak traumatyczne przeżycie, że nas mózg sam usuwa wspomnienia z tak tragicznego okresu życia. Dlatego nie mamy szansy pamiętać jak musieliśmy ssać pierś kobiety czy jak dorośli ludzie robili tragicznie mało inteligentne miny, gdy musieli podetrzeć naszą tylnią cześć, na której dopiero uczyliśmy się siadać.
Posiadanie takich traumatycznych wspomnień mogłoby nieść nieodwracalne skutki w naszym życiu a także na psychice. Dr. J. D. Hungreya potwierdza nasz badania w swojej książce(‘Nikczemność życia, czyli dlaczego człowiek nie pamięta jak mu odcinali pępowinę”), którą napisał tuż po spotkaniu zakapturzonej postaci, która kazała się nazywać SS elfem.
Powracając do moich losów na tym świecie jestem skłonna opowiedzieć wam jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa. Miałam w tedy niecałe 4 lata. Mój system wartości już w tedy nie pokrywał się z tym, co powszechnie ludzkość przyjęła jako oczywistość. Moja najbliższa rodzina nie potrafiła zrozumieć, dlaczego potrafię całymi dniami siedzieć pod drewnianym stołem, który stał w salonie. Musicie wiedzieć, że w tym okresie byłam bardzo chorowitym dzieckiem, dlatego też ograniczali mój ze światem. Nie wolno było mi wychodzić bawić z innymi dziećmi. Uważam, że już w tak młodym wieku przejawiałam objawy miłości do drzew. W tym wypadku musiałam się zadowolić zwykłym stołem drewnianym. Siedzenie pod nim można by było porównać z siedzeniem pod rozłożystymi gałęziami drzew. W tamtym okresie nie potrafiłam mówić w ojczystym języku polskim. Moja psychoza skłoniła mnie do wymyślenia własnego języka, który o dziwo pojęła w pewien ograniczony sposób moja rodzina. Nawet moje rodzeństwo, które było w tamtych czasach już niewolnikami systemy, które skazał nasze istnie na zagładę. Potrafili powiedzieć w moim własnym języku. Dlatego nie uważałam za potrzebne uczyć się języka, którym obecnie piszę tę książkę. Oczywiście każdemu zdarza się postawić błędne hipotezy, zwłaszcza w tak młodym wieku.
Offline
o żesz kurwa !
(wiem że to mało ambitne, ale wybacz zmęczenie mojego mózgu który ma 19 000 lat)
kiedy to przeczytałam to dostałam nagłego ataku śmiechu, prawie poczęstowałam glutami moją i tak już zasyfioną klawiaturę. kaszel niemal mnie udusił. i to niesamowite uczucie kiedy napisałaś o SSElfie. jestem niezmiernie ciekawa co spłodzisz następnym razem, bo już się nie mogę doczekać. ale spoko, wiem, że natchnienia nie można popędzać. a teraz kończę bo nie mogę pisać z termometrem pod pachą.
duużo zdrowia
Offline
biedna twa matka!
W sumie to nawet nie miało być to zabawne...
łaczę się z tobą w kaszlu xd
następna część...hym pewnie kiedy znów będziemy chore
Offline